Koń. Odkąd pamiętam co roku we wrześniu ruszała ta sama narracja.

W 1939 r. supernowoczesnej armii niemieckiej mogliśmy przeciwstawić jedynie kawalerię. Z jednej strony czołgi, piechota na samochodach, samoloty nurkujące i bombowce horyzontalne. Po drugiej romantyczny kawalerzysta w przypływie rozpaczy tnący szablą lufę czołgu. Coś jakby pojedynek dwóch światów.